poniedziałek, 17 grudnia 2012

Rozdział II


Stanęłam na środku pokoju i już miałam ją znowu zawołać jak drzwi dzielące jej garderobę i pokój otworzyły się.
-Tu jesteś.- powiedziałam z ulgą gdy tylko zobaczyłam w nich Sarę. Dziewczyna była w samym ręczniku.
-A gdzie miałam być? Coś się stało?- zapytała zdziwiona wycierając swoje mokre włosy w niebieski, bawełniany ręcznik.

*oczami Sary*

-Nie, już nic.- powiedziała Meg kierując się w stronę drzwi wyjściowych z mojego pokoju.
Zdziwiło  mnie jej zachowanie, ale nie przejęłam się tym zbytecznie. Czasem jak to kobieta, ma swoje humorki, że trudno ją zrozumieć. Ubrałam się w to i zeszłam na dół do Megan, która rozpakowywała zakupy. Nie spojrzała na mnie nawet przez chwilę.
-To idziesz ze mną na tą imprezę czy nie?- burknęła wciąż nie patrząc w moją stronę.
-Już Ci mówiłam, że nie mam ochoty dzisiaj imprezować. – odpowiedziałam.
-Nathan by się ucieszył gdybyś przyszła. -wciąż zachęcała mnie, ale moja decyzja  została taka sama.
-No i co z tego?- wzruszyłam ramionami biorąc do ręki jabłko leżące w wiklinowym koszyku na stole.
-Ty się pytasz co z tego?!- przerwała na czynność, którą zajmowała się do tej pory i podeszła do mnie wyrywając mi dopiero co ugryzione jabłko- On jest w Tobie po uszy zakochany. Dziewczyno! Nie widzisz tego?!
„Uparta. Jak zwykle!”- pomyślałam.
-Wiem o tym, ale to nic nie zmienia. Ja go nie kocham. Jest dla mnie przyjacielem. Tylko przyjacielem!- powiedziałam, po czym wyrwałam jabłko Meg. Udając się do salonu usłyszałam tylko  jak wzdycha i ponownie bierze się za rozpakowywanie zakupów.

*oczami Megan*

„Uparta. Jak cholera.” Dlaczego ta dziewczyna taka jest?! Co? Ja na jej miejscu brałabym to co dają, a nie wybrzydzała, że ten jest taki, a ten owaki. Ale jak nie to nie. Trudno. Pójdę sama.
*kilka minut później*
No. Jedzenie rozpakowane. Teraz tylko prysznic, ubrać się i na imprezę. Dziś mam zamiar zaszaleć jak jeszcze nigdy.
Przechodząc przez salon jeszcze raz spojrzałam na Sarą mając nadzieję, że zmieniła zdanie, ale widząc jej minę już o nic nie chciałam pytać. Weszłam po schodach na górę udając się do łazienki. Wzięłam długi prysznic. Na moim ciele zagościł ten strój. Włosy pozostawiłam rozpuszczone. Makijaż, perfumy, dodatki, torebka i mogłam iść na imprezę.
-Co to za seksowna laska?- powiedziałam przeglądając się w lustrze. Byłam zadowolona moim wyglądem. Na pewno wyrwę paru facetów.
-Wiem, że jestem seksowna, więc nie musisz mi tego powtarzać.- usłyszałam głos Sary z dołu.
-Wcale nie mówiłam o Tobie, tylko o sobie wiesz?- powiedziałam z sarkazmem.
-Ta. Jasne.- odpowiedziała.

*oczami Sary*

-Wow!- tylko to udało mi się wydusić gdy zobaczyłam Megan w bardzo obcisłej, czerwonej sukience. Naprawdę wyglądała świetnie. Sukienka podkreślała jej kobiece kształty i zgrabne ciało. Pewnie przyprowadzi sobie kogoś na noc. Ciekawe kim będzie ten szczęściarz, który się z nią prześpi.
-Nieźle, nie?- spytała patrząc na siebie.
-No całkiem, całkiem.- powiedziałam z udającym grymasem na twarzy.
-Zołza!- powiedziała Meg i wystawiła mi język, po czym obie wybuchłyśmy śmiechem.- To ja już lecę.
-Pa. Miłej zabawy.- powiedziałam, gdy zamykała drzwi do domu.
Ja resztę wieczoru spędziłam oglądając telewizję i jedząc popcorn.

*oczami Megan*

Właśnie dojechałam. Nie powiem, całkiem fajna impreza. Postarała się Jess. Nie przypuszczałam, że może jej się to udać. Jest jeszcze młoda.
„Ale ciacho!”- pomyślałam przechodząc koło wysokiego chłopaka z kręconymi włosami i piwem w ręku. Chyba też mu wpadłam w oko. Przez cały rozbierał mnie wzrokiem. Wydawał mi się nieco znajomy, ale odgoniłam od siebie tę myśl.
- O! Hej Jessica! Świetna impreza.- powiedziałam uśmiechając się na widok pochodzącej do mnie Jess.
-Dzięki. A Sara przyszła?- zaczęła rozglądać się dookoła.
-Nie, nie ma jej. Została w domu.- oznajmiłam.- Będziesz miała Nathana tylko dla siebie!
-C-co?- spytała zdezorientowana.
-Przecież wiem, że Ci się podoba- poklepałam ją po ramieniu i odeszłam do barku przy którym stał przystojny barman.
-Piwo z sokiem poproszę- uśmiechnęłam się do barmana, Aten podał mi co chciałam. Wzięłam alkohol i wyszłam na parkiet. Szybko pozbyłam się picia i lekko trafiona zaczęłam tańczyć w rytm muzyki. W pewnym momencie na talii poczułam czyjeś ciepłe dłonie. Szybko się odwróciła. Przede mną stał chłopak, któremu wcześniej się przyglądałam.
-Hej piękna!- powiedział przystojny nieznajomy.- Jak masz na imię?
-Jestem Megan, a Ty?- spytałam nie przestając tańczyć.
-Jestem Harry. Harry Styles.-
Harry Styles.  Styles. Coś mi mówi to nazwisko… Już wiem. To jest Harry Styles z One Direction. Międzynarodowa gwiazda muzyki. Ale co taka gwiazda robi na imprezie Jess? Sama nie wiem.
- Ty jesteś z One Direction?- zapytałam niedowierzając.
-Tak to ja.- uśmiechnął się słodko i puścił do mnie oczko. Słodki jest.
-Miło mi Cię poznać! Ale co Ty robisz na imprezie Jess?- wypowiedziałam nurtujące mnie pytanie.
-Przyszedłem tu ze znajomymi. A co taka ślicznotka jak Ty robi sama na takiej imprezie?- zapytał.
-Nie miałam z kim przyjść.- odpowiedziałam przypominając sobie Sarę.

*oczami Harry’ego*

-A twój chłopak?- zapytałem piękność mając nadzieję, że powie, że nie ma chłopaka.
-Nie mam chłopaka.- powiedziała trochę smutna. Tak! Nie ma chłopaka. Już jest moja.- A Ty? Masz dziewczynę?
- Jestem wolny.- powiedziałem, po czym oboje zaśmialiśmy się.
Zaczęliśmy tańczyć. Położyłem swoje ręce na jej biodra, a ona wiła się wokół mnie. Wyglądała tak seksownie, że coraz bardziej miałem na nią ochotę. Jeszcze nigdy nie czułem czegoś takiego. Zaczęła delikatnie ocierać się o moje krocze. Podobało mi się to. Robiła to w rytmie muzyki. Zjechałem rękoma na jej pośladki…
_____________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że nie zawiodłam? ♥